Piątek świątek

Piątkowe imprezy festiwalowe już także za nami. Co prawda przed niektórymi z nas wciąż jeszcze rozwiązanie zagadki pod hasłem ,,jak wróciłem do domu”, ale o tym kiedy indziej. A co się wydarzyło?

Zanim ostatnie okruchy burrito poznikały z talerzy naszych szacownych Gości, wnętrze Amigos zaczęło zapełniać się miarowo niestrudzoną publicznością Pory Poezji. Problemy związane z nowoczesnymi formami poetyckiego wyrazu poczęli wkrótce roztrząsać indagowani przez Anrdzeja Bajguza młodzi zdolni, obeznani z technologią: Marcin Cecko, Jaś Kapela i Kuba Przybyłowski. Rysopisy publikujemy bez zgody zainteresowanych oraz bez wiedzy ich prawnych opiekunów.

Tajemnicza ręka zawieszona nad kartką w lewym dolnym rogu zdjęcia to jeden z elementów eksperymetu, który przeprowadzono na tekstach wieszczów (tych przez wielkie ,,wiesz”).

A później był już tylko slam. Trudno zamknąć w słowa dynamiczną dramaturgię zdarzeń. Żeby zatem przybliżyć atmosferę wieczoru nieobecnym (nieusprawiedliwionym!), proponuję analizę krytyczną poniższego kolażu.

Żeby tego było mało, na koniec Jaś Kapela i Kuba Przybyłowwski zgodnie z planem (B) wzięli się za bary i pobili dotkliwie. Zamiast bolesnymi kuksańcami smagali się jednak mową wiązaną, dzięki czemu nie poplamili sobie koszul, a dodatkowo słuchało się tego przyjemnie.

W poetytckiej bójce na słowa o mało nie ucierpiał Wiosna. Na szczęście jest bardzo wysportowany i w porę (poezji) wykonał unik.

Komentarze do wpisu:


Jak dotąd brak komentarzy do wpisu - możesz zostawić pierwszy komentarz.

Zostaw komentarz do wpisu

* Wymagane

Antyspam - wpisz kod z obrazka do pola poniżej
(wielkość liter jest bez znaczenia):

Reload Image Przeładuj obrazek
Play Audio-CAPTCHA Odtwórz audio